Blog ten powstał z sentymentu. Z sentymentu do miasta w którym się urodziłam, a które dziś przedstawia zupełnie inne oblicze niż dawniej. Mam tu na myśli czasy, których nie mogę pamiętać, ale które bardzo działają na moją wyobraźnię. Czasy, kiedy miasto się rozwijało i było zarówno przemysłowym jak i kulturalnym miejscem dla ludzi różnych narodowości. Dawny Sosnowiec od zawsze kojarzy mi się z "Ziemią Obiecaną" Reymonta. Tu podobnie jak w Łodzi współistnieli polscy przedsiębiorcy, żydowscy sprzedawcy wszystkiego co dało się sprzedać i niemieccy przemysłowcy, którzy na długo zadecydowali o charakterze tego miasta. Nie brakowało sklepów, zakładów usługowych, kin czy restauracji. Rozwijała się oświata, kultura, również w dużej mierze za sprawą ludności napływowej. Wielokulturowe miasto tętniło życiem... Późniejsza wojenna i powojenna historia wiele zmieniła. Chciałabym aby mój blog oddał choć trochę ducha tamtych barwnych czasów

17 lutego 2011

Romans z Sosnowcem w tle. Część 3

- Witam szanowne panie! Jestem wielce zaszczycony, że mogę Panią poznać - rzekł hrabia Dąmbski wręczając matce Poli piękny bukiet kwiatów
- Polu! Jak miło jest Cię w końcu widzieć - powiedział do swej przyszłej żony, obdarowując ja bukietem róż
- Dzień dobry Eugeniuszu !Cieszę się, że w końcu dojechałyśmy, jesteśmy trochę zmęczone.
- Wiem, wiem, zaraz się tym zajmę. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami pozwoliłem sobie zakwaterować moje drogie panie w Hotelu Warszawskim, tu niedaleko, naprzeciwko dworca. Zaraz podjedzie umyślny po bagaże szanownych pań.
- To dobrze, dziękujemy ci za troskę. Wieczorem spotkamy się we trójkę i omówimy wszystko raz jeszcze.
- Oczywiście! Będę punktualnie.

Kilkanaście dni później Sosnowiec  huczał od  plotek:
- Sensacja! Sensacja! Hrabia Eugeniusz Dąmbski, komendant miejscowej policji żeni się z aktorką i artystką kinematograficzną Polą Negri ! Ślub dziś, o godzinie  trzeciej po południu w kościele parafialnym ! - rozwiał wszelkie wątpliwości wrzeszczący chłopiec roznoszący poranne gazety.
Domysły i przypuszczenia nie ustawały aż do wczesnego popołudnia:
- Słyszała pani? Nie dosyć, że aktorka to jeszcze hrabina z niej będzie!
- Hrabinia czy nie hrabinia to się jeszcze okaże droga pani. Z aktorki to nigdy nic dobrego być nie może.
Dwie kobiety przekomarzały się długo na placu prze dworcem, gdy tymczasem  pod sosnowiecki kościół zaczęły podjeżdżać pierwsze dorożki i automobile. Ostatnie przygotowania  do ślubu trwały ...

cdn ...

Źródło: Filmpolski.pl. Color by Nessa Vardamir  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz