Blog ten powstał z sentymentu. Z sentymentu do miasta w którym się urodziłam, a które dziś przedstawia zupełnie inne oblicze niż dawniej. Mam tu na myśli czasy, których nie mogę pamiętać, ale które bardzo działają na moją wyobraźnię. Czasy, kiedy miasto się rozwijało i było zarówno przemysłowym jak i kulturalnym miejscem dla ludzi różnych narodowości. Dawny Sosnowiec od zawsze kojarzy mi się z "Ziemią Obiecaną" Reymonta. Tu podobnie jak w Łodzi współistnieli polscy przedsiębiorcy, żydowscy sprzedawcy wszystkiego co dało się sprzedać i niemieccy przemysłowcy, którzy na długo zadecydowali o charakterze tego miasta. Nie brakowało sklepów, zakładów usługowych, kin czy restauracji. Rozwijała się oświata, kultura, również w dużej mierze za sprawą ludności napływowej. Wielokulturowe miasto tętniło życiem... Późniejsza wojenna i powojenna historia wiele zmieniła. Chciałabym aby mój blog oddał choć trochę ducha tamtych barwnych czasów

8 lipca 2011

W małym kinie

Pamiętam taki obrazek z dzieciństwa. Dziadek na fotelu oglądający cykliczny program Stanisława Janickiego "W starym kinie" i ja po raz enty słuchająca charakterystycznego dźwięku czołówki tego programu. Dziś już wiem, że to fortepianowa wersja piosenki " W małym kinie" skomponowanej przez Władysława Szpilmana. Kompozytor urodzony w Sosnowcu w rodzinie żydowskiej całe życie żył i funkcjonował dzięki muzyce. Dzięki graniu mógł utrzymać rodzinę zanim stracił ją w obozie w Treblince. Muzyka ocaliła mu w końcu życie podczas wojny, gdy grającego Szpilmana znalazł w ruinach Warszawy oficer Wermachtu. Wilm Hosenfeld zafascynowany jego muzycznymi interpretacjami i talentem ocalił mu życie, dbając jednocześnie o podstawowy byt i dostarczając mu żywności. Burzliwe dzieje pianisty doczekały się świetnego filmu Romana Polańskiego , w którym Szpilmana zagrał Adrien Brody, aktor o przedwojennej powierzchowności. Tak na marginesie losy jego rodziny dziwnie splatają się z losami Szpilmana. Pradziadek był Polakiem a krewni, którzy w czasie wojny pozostali w Polsce również zginęli w obozie.
Cieszy fakt, że Sosnowiec pamięta nie tylko o Kiepurze. Rok 2011 został w mieście ogłoszony "Rokiem Władysława Szpilmana". W grudniu minie setna rocznica urodzin tego znanego sosnowiczanina. W związku z tym powstał projekt zatytułowany Ogólnopolski Konkurs Piosenki AL LEGRO TRIBUTE TO SZPILMAN. Seria wydarzeń muzycznych zakończy się w grudniu galowym koncertem w sosnowieckim  Teatrze Zagłębia w którym wystąpią finaliści konkursu.

" W małym kinie"
(muz. Władysław Szpilman, sł. Ludwik Starski)

Mieliśmy pójść do kina
wybacz, nie pójdę dziś.
W mroku zasiądę do pianina
w przeszłość pobiegnie myśl.

Małe kino
czy pamiętasz małe, nieme kino?
Na ekranie Rudolf Valentino
a w zacisznej loży ty i ja...

Na ekranie
on ją kocha i umiera dla niej.
My wierzymy, bośmy zakochani
dla nas to jest prawda, a nie gra.

To jakby o nas był film
więc my wpatrzeni
ach, jak wzruszeni miłością swą.

W małym kinie
nikt już nie gra dzisiaj na pianinie.
Nie ma już seansów w małym kinie.
W małym niemym kinie "Ptit Tria-non".

Nic tak nie przypomina
dawnych odległych chwil
jak muzyczka z niemego kina
rzewna jak stary film.  


Źródła:
Al Legro Tribute To Szpilman
Tylko Polska Muzyka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz