Blog ten powstał z sentymentu. Z sentymentu do miasta w którym się urodziłam, a które dziś przedstawia zupełnie inne oblicze niż dawniej. Mam tu na myśli czasy, których nie mogę pamiętać, ale które bardzo działają na moją wyobraźnię. Czasy, kiedy miasto się rozwijało i było zarówno przemysłowym jak i kulturalnym miejscem dla ludzi różnych narodowości. Dawny Sosnowiec od zawsze kojarzy mi się z "Ziemią Obiecaną" Reymonta. Tu podobnie jak w Łodzi współistnieli polscy przedsiębiorcy, żydowscy sprzedawcy wszystkiego co dało się sprzedać i niemieccy przemysłowcy, którzy na długo zadecydowali o charakterze tego miasta. Nie brakowało sklepów, zakładów usługowych, kin czy restauracji. Rozwijała się oświata, kultura, również w dużej mierze za sprawą ludności napływowej. Wielokulturowe miasto tętniło życiem... Późniejsza wojenna i powojenna historia wiele zmieniła. Chciałabym aby mój blog oddał choć trochę ducha tamtych barwnych czasów

14 marca 2016

Czyżby pióro marabuta?

Dzień Dobry!

Dziś na dawnej, sosnowieckiej fotografii dystyngowana para. Początkowo myślałam, że to ślubne zdjęcie, ale chyba jednak nie. Kobieta nie ma kwiatów, oraz welonu. Zdecydowanie nie jest to jednak ubiór codzienny, chyba że, było to zamożne małżeństwo - wtedy sprawy mają się inaczej. Biała suknia ozdobiona puchem i kapelusz o ciekawym kroju, z piórem marabuta jak sądzę. Pan w surducie, dumnie patrząc w obiektyw w ręku trzyma melonik, pani natomiast nieco melancholijna, przytrzymuje białe rękawiczki. Elegancja i prostota.

Fotografia zrobiona w atelier Leonarda Zalegi (Pogoń ul Orla). Zdobienie na rewersie inne niż na tym zdjęciu




2 komentarze:

  1. Bardzo ładna para, niestety jednak chyba nigdy nie dowiemy się kim byli i czym zajmowały się te osoby.

    OdpowiedzUsuń
  2. Państwo na zdjęciu są bardzo młodzi. Ona może mieć nawet 16 lat lub niewiele więcej.
    Ja myślę, że to jednak ślubna fotografia, świadczy o tym choćby przypinka w klapie surduta pana młodego, a kwiaty panny młodej pewnie na chwilę odłożono...

    OdpowiedzUsuń